Być jedną z wielu…

Długo myślałam czy historia, którą chcę tu poruszyć powinna być opisana jako pierwsza… – odpowiedź brzmi -zdecydowanie tak!  W dużej mierze dlatego, że jest ona wciąż żywa, wciąż aktualna… Powinna być też przestrogą dla innych kobiet…

Gdy warszawiak szuka odreagowania od pracy…..

Spotykasz faceta na swojej drodze. Jest magnetyczny, inteligentny, zaradny, czarujący i strasznie zapracowany. Przyjeżdża raz na jakiś czas do mieszkania, które posiada w danej miejscowości, oczywiście najczęściej jak się da. Bo praca. Całe dnie na komunikatorze, od rana do wieczora –  tylko telefonów brak (bo on nie dzwoni, nie lubi). Pierwsza noc, pierwsze tygodnie i pierwsze sygnały alarmowe. Cudowne wieczory – tragiczne poranki. On ogląda wiadomości, sprawdza telefon, odpoczywa. Nie robi śniadania…. Jest obojętny, nerwowy, opryskliwy. Jedyny powód, który powstrzymywał mnie przed nałożeniem butów i trzaśnięciem drzwiami była myśl, że to przecież jakaś pomyłka. Był kochany wieczorem, przytulał mnie i namiętnie kochał. Płakał w nocy mówiąc , że zawsze będzie mnie sprawdzał czy wszystko u mnie w porządku, nawet gdy się rozstaniemy, będzie czuwał, póki nie będzie pewien, że jestem szczęśliwa. Robił mi kanapki z serduszkiem z keczupu, zapalał świeczki i układał masę poduszek. Więc co jest grane????

Pół roku zawirowań emocjonalnych. Wysyłania lokalizacji gdzie jestem, co robię, jakie mam plany. Wiecznych tłumaczeń, że nikogo nie mam, że nie chodzę na randki. Brutalnych ataków słownych. Fajnego seksu i eksperymentów seksualnych. I wiecznego czekania aż przyjedzie.  Aż przyszedł ten moment….

Na imprezie u jego znajomych dowiedziałam się, że nie jestem jedyna… Wyszłam ze spotkania do jego mieszkania. Wypiłam kolejnego drinka i poszłam spać. Nie mogłam już wrócić do domu. Rano… nie było go ze mną w łóżku. Wystarczyło by pokrętne tłumaczenie, że to nieprawda co słyszałam, że jestem najważniejsza, bo przecież kurwa jestem! Wiem to. Zawsze to czułam. Ciągły kontakt na komunikatorze, dużo uczuć, emocji. On nie miałby nawet czasu na kogoś innego – a jednak. Przejrzałam wszystko w domu. Zero poszanowania prywatności. W odwecie – kiedy ja szłam spać a on sprawdzał mi telefon. Teraz moja kolej. Pełno prezerwatyw w szufladach (kiedy my nie zabezpieczaliśmy się w ogóle), babskie kapcie, puder na ręczniku, kobiece kosmetyki w łazience  i telefon!!! Oczywiście zabezpieczony. Jedyne czego jestem pewna to tego, że kobieta jeśli czegoś chce, może osiągnąć wszystko. Oczywiście włamałam się do tego telefonu i szok…!!! Pełno kobiet, pełno zdjęć nagich kobiet, cip, dup i cycek aż mdliło. Wszystkie komunikatory aktywne. Te same zdjęcia dostawałam ja i inne kobiety. Budził nas razem i wszystkie kładł razem spać. Było nas mnóstwo. Napisałam do ostatniej kobiety ( u której zresztą spał w nocy). Odpisała. Spotkałyśmy się. Przytuliła mnie. Zawiązałyśmy czasowy pakt. Ostatecznie urwała ze mną kontakt. Powody oczywiste…
To co zrobił ten facet przeszło wszelkie możliwe wyobrażenie. Spędzał ze mną weekendy, z inną środę i czwartek. Jedna gotowała obiad – druga jadła. Jedna ubierała choinkę – druga rozbierała. Trenował na nas swoje seksualne fantazje. Perwersje. Zabawki. Wszystko pod przykrywką wyjątkowości.
Ze mną planował wakacje – jej w tym czasie powiedział, że będzie w szpitalu. Wszystko ułożyło się w jedną całość. Chodziłyśmy jak w zegarku. Moja lokalizacja dawała mu poczucie bezpieczeństwa i mógł swobodnie spędzać czas z inną. Wieczorne przedstawienia – picie wina, słuchanie muzyki, czułość, poduszki i świeczki z Ikei – podobne, wręcz identyczne.

Makabrycznie mnie zdominował. Robiłam co chciał według jego reguł. Sprzątałam mu w mieszkaniu. Zapewniałam o uczuciu. Adorowałam. Potrzebował słów jak nikt inny. Czasem spadała mu maska z twarzy odkrywając jego kompleksy. Boże! Ja malowałam mu włosy!  Jak Uległa i Dominujący. Nazywał mnie su…! Pluł mi na twarz! Jak mogłam na coś takiego pozwolić?

Wybrał mnie! Długo mnie sprawdzał i ugniatał. Znał moją przeszłość i dzieciństwo. Wiedział, że jestem idealna. Podobnie ta druga… jak inne, nie wiem. Nie docenił mnie, nie doceniał siły kobiet. Zrobiłyśmy mu niespodziankę. Ja pierdole – ukryta prawda, dlaczego ja i zdrady. Ona otworzyła mi drzwi jak był w kąpieli. Jak wyszedł z łazienki byłyśmy już we dwie. Warto było. Mina bezbłędna. Wyszedł nagi z tym swoim sisiorkiem.
Poniżenie….

Po kilku dniach przyszedł do mnie z kwiatami. Powiedział, że mnie kocha i, że sprowokowałam wszystko co się stało, że to tylko moja wina. Mistrz! Nie nienawidzę go, odczuwam coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego, czuję z nim więź, czasem tęsknię, ale już nie czekam. Współczuję mu! Jest malutki. Tak malutki, że musi podpompować swoje ego tymi wszystkimi kobietami. Normalny facet tak nie robi. Dowartościowany mężczyzna tak nie postępuje.

Zastanawiałam się czy ten post jest formą zemsty…?!! – nie jest. Internet nie zapomina. Nikt nie lubi obnażania intymności. Zachowałam pewne standardy prywatności. Moim zdaniem, zbyt wielkie. Nie wiem, czy on ma w ogóle prawo, czuć się dotknięty. To nie było działanie w afekcie. To była premedytacja z jego strony. Nieprzypadkowo też obrobił mi tyłek wśród swoich znajomych. Nieprzypadkowo chciał dojść ze mną do porozumienia. Jedyne czego jestem pewna to tego, że nie pozwolę sobą sterować.

 

Reklamy

18 thoughts on “Być jedną z wielu…

  1. Smutna historia. Cieszę się, że się skończyła. Co do syndromu – uzależnienie od drugiej osoby w jakie wpadamy w związkach jest faktem. Nie znam Cię, nie znam więc podstaw. Daj sobie czas, skup się na sobie, pielęgnuj swoje talenty. Czytałaś panią doktor Estes? Polecam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Znam to z własnego podwórka-manipulacja sympatycznego 100% potworka. Smutne jest cierpienie i cheć tkwienia w tym ze złudą… A najgorsze, ze matki posuwają swoje córki z naiwnością nastolatki… świat układów:( życzę powodzenia żaden nie bedzie taki… Każdy bedzie lepszy bo prawdziwy. Ten to zlepek udawanych sytacji… Niewyleczona choroba odrzucenia. Szkoda, bo mógłby być cudownym wrażliwym mężem a bedzie kochankiem 1001 nocy…

    Polubione przez 1 osoba

      1. Szkoda, ze to mało wesoły kawałek doświadczenia…ale cieszę sie, że Cię rozbawiłam… I życzę tego prawdziwego księcia chocby na rowerze 🙂 i pieszo oby nie wymyślona kreacja/kreatura…bo zycie piękne bez udawaczy:)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s