Renault megane

Od prawie trzech miesięcy nie mam auta. Myślałam, że będę tęsknić za trzeszczącym paskiem klinowym, który budził całą okolicę. I ten specyficzny zapach w kabinie… ta dziura w tłumiku… ten brak wspomagania kierownicy. Pszczółeczka moja. Piła olej jak na wiecznym kacu. I foszki stroiła. Potrafiła zablokować immobilizer i żeby ruszyła, trzeba było ją oszukać, pchając ją do tyłu. Diablica malutka. Ile razu płakałam gdzieś pod sklepem przez jej humory. To auto było przygodą. To auto dawało mi wolność. Jednak, nawet ono, nie nauczyło mnie pokory. Dostałam je na pocieszenie, na odczepne, po rozwodzie. Mój małżeński pojazd był śliczny, z wygodami, w końcu wersja elegance, jednak to pszczółkę będę wspominać najczulej.

W mieście nie potrzebuję samochodu. Mam tramwaje. Lubię nimi jeździć. Chociaż nadal miewam dylematy na obcych przestankach – na przykład, z której strony się wysiada???! I nie rozumiem po co o 23.00 napierdziela klimatyzacja ustawiona na 15 stopni. To jednak podróżowanie publiczne sprawia mi najwięcej radości. I fajnie jest jak nikogo nie ma. A zdarza się. Ostatnio właśnie w tramwaju, nocą, zobaczyłam swoje odbicie w szybie i obiecałam sobie, że już nigdy nie pomyślę o sobie, że jestem brzydka. Nie jestem.

Odkąd chodzę pieszo bardziej się rozglądam. Więcej obserwuję. Więcej zauważam. To co mnie zszokowało najbardziej – to ludzie w słuchawkach na uszach – w każdym wieku – wszędzie. Ludzie utopieni w swojej muzyce, zaplątani w gąszczu kabli – w swoim matrixie. Jestem jedną z nich. Dla mnie muzyka – to obrazy wspomnień. Ostatnio, pod wpływem inspiracji https://szeptanki.wordpress.com/2016/05/25/o-moich-ulubionych-brzmieniach-po-polsku/

zamarzyłam o tym, aby unieść się na wyżyny muzyczne i posłuchać jazzu. Zaczęłam od płyty Polka – Wojtka Mazolewskiego. Moje pierwsze wrażenia: Wojtek cudowny jako facet. Muzyka piękna, ale jeszcze nie dorosłam do niej. To zbyt wiele na moje obecne emocjonalne sinusoidy. I zawstydziłam się. Wymiękłam po trzech utworach czekając na jakiś subtelny głos…

Reklamy

5 thoughts on “Renault megane

  1. I to właśnie lubię w muzyce Wojtka Mazolewskiego, każdy odbiera ją inaczej. Ja też czasami mam wrażenie, że jeszcze w pełni jej nie ogarniam, ale za bardzo mnie do niej ciągnie… Może z czasem się przekonasz, a jeśli nie to też nic złego, fajnej muzyki jest cała masa 🙂
    Co do samochodu, to współczuję straty. Sama nie mam auta, ale wiem, że ludzie w jakiś magiczny sposób zaprzyjaźniają się z tymi swoimi pojazdami.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jest taki gościu i to jest GOŚCIU od gitary basowej. Jest tylko takich kilku na świecie, a on jest jednym z nich. Jeżeli chcesz zacząć słuchać od polskiego jazzu, to ta płyta jest doskonałym startem:) Krzysztof Ścierański „Night Lakes”

    Btw. Po prywacie. Kupuję nowe auto i mam do sprzedania pięcioletniego Volksvagena Sirocco… z wypasem, się przyznam:), może być po znajomości. Albo niebieściutkiego Peugeota 206 cc (cabrio:), za jeszcze mniejsze, bo córka kupiła wreszcie swoje i stoi marnując się. Albo i to i to, od przybytku g :)))

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s