Cytując klasyka

„Znów kolejny dzień Ci uciekł, głupot narobiłeś jeszcze więcej. Jak na razie, do tej pory, życia swego zmienić, nie chcę…” Są takie dni, na które (ponadto) szkoda makijażu – wczorajszy dzień, wpisuje się w klasyk.

Próbuję zdiagnozować swoją obecną sytuację – i nie potrafię.

Zafundowałam facetowi, z którym się spotykam moje klasyczne „kółko”.

*Kółko –  to nic innego jak decyzja o rozstaniu, spowodowana natłokiem negatywnych myśli i sądów, wynikających z braku perspektyw na przyszłość. Co wcale nie znaczy, że chcę się rozstać. Walczę. Potrafię robić takich kółek (rozstania i powroty) kilkanaście – jeśli nie kilkadziesiąt. Nigdy nie wiadomo, które kółko będzie ostatnie…

Czyli to nic innego jak odwieczna walka serca z rozumem. Wiem, że to nie ma sensu, ale jednak bardzo chcę. Chcę i nie chcę. Uwielbiam z nim być. Uwielbiam jego uśmiech i buzię… i jego zmieszanie – jak wzrok spuszcza w podłogę – niczym mały chłopiec. Uwielbiam jak mnie traktuje. Uwielbiam jego klasę i wychowanie. Jak mnie podnosi – wysoko, wysoko ponad siebie. Jest chemia. Jest energia. Jest obawa i tęsknota. Więc skoro jest dobrze – po co w tym mieszać? Bo mamy, drodzy państwo,  do czynienie z Magdą. Siedzi taka i myśli tylko (cytat współpracownika z przed chwili). Nie umiem brać tego co jest tu i teraz i nie analizować…

Co jest nie tak…?

Jestem kobietą po przejściach. Emocjonalnie rozbitą, ale optymistycznie patrzącą w przyszłość. Potrzebuję spokoju i bezpieczeństwa. On… dopiero buduje swoją stabilizację. Idzie tradycyjnym torem. Dobry, normalny dom. Studia. Praca. Dziewczyna. Mieszkanie. Ślub. Nic nie powinno zaburzać tego schematu. Ja mogę. Ja… nie powinnam. Pierwszy raz… nie myślę tylko o sobie.

Zobaczymy…

Reklamy

16 thoughts on “Cytując klasyka

  1. Znam ten stan. I kółko też nie jest mi obce. Na ogół daję sobie chwilę na podekscytowanie, a później znajduję tysiąc powodów dlaczego to się może nie udać i stawiam mur, odpycham od siebie ludzi myśląc, że tak będzie dla nich lepiej bo jestem chodzącą destrukcją. Ale tak sobie czasem myślę, że to strach mną kieruje. Boję się, że ktoś mnie zrani więc ranię pierwsza. Bo więcej ran nie zniosę.

    Czy to komentarz na temat? Może chciałam się tylko wygadać. Ale post mi się podobał:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. z tym ranieniem pierwszym, żeby nikt mnie nie zranił to jak w dowcipie rysunkowym Mleczki – dwa psy mały i duży, duży ma obwiązaną łapę a mały mówi do niego – Bardzo pana przepraszam, ale byłem pewien, że pan mnie zaraz pierwszy ugryzie…
      cóż powiedzieć, myślę że nie ma co się nakręcać myślami w swojej głowie, tylko sprawdzić w realu. To nie o to chodzi, żeby zaraz się wprowadzać, ale spędzić trochę czasu, żeby zobaczyć jak się sprawy mają w rzeczywistości, a nie w naszej fantazji…Strach ma wielkie oczy.
      Najlepiej myślę jest szczerze porozmawiać z tą drugą osobą, powiedzieć jej o swoich obawach i zobaczyć co z tego wyniknie. Nie podejmujmy tak poważnych decyzji opierając się jedynie na swoich rozgorączkowanych myślach…tu potrzebny jest dialog a nie monolog.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. O! Wow. Podoba mi się Twoje trzeźwe postrzeganie rzeczywistości. Chętnie poleżałabym u Ciebie na kozetce… tylko wówczas zawsze marzy mi się masaż 🙂 Dziś spróbujemy pogadać. Tylko… widzisz. Jest taka chemia między nami, że ciężko się będzie skupić na merytorycznej rozmowie 🙂 Toteż myślę w nocy, gdy jestem już sama….

        Lubię to

      2. dla mnie najprawdziwsza, bo mnie trzyma w pionie…
        z miłością albo z przyjaźnią jest jak z wiatrem – nigdy go nie zobaczysz, możesz jedynie poczuć …

        Polubione przez 1 osoba

      3. no nie wiem, nie wiem co tam Twoja podświadomość tak naprawdę chciała powiedzieć…;)

        czy to ty usuwasz button >odpowiedz< czy sam znika?bo potem nie można się połapać co było najpierw…

        Polubione przez 1 osoba

  2. ciekawy post. Bardzo szczery – to mnie zawsze ujmuje.
    Widzę, że masz wielki zamęt w głowie, faktycznie wtedy trudno podjąć decyzję.
    Nie chcę Ci dawać żadnych gotowych rad, bo to Twoje życie, tylko takie spostrzeżenie.

    Myślę,że to częsty sposób myślenia osób po przejściach – mnie nie zrozumie nikt ustabilizowany. Więc muszę sobie znaleźć też osobę po traumie / przejściach / z czwórką dzieci / po rozwodzie * *niepotrzebne skreślić. W związku z tym każdy porządny, miły, opiekuńczy facet, który ma dobre intencje (a to, z wiekiem zrozumiałam, najważniejsze co można wnieść w związek) jest odrzucany na starcie. Bo „zbyt miły”. Bo „on mnie nie zrozumie”. Bo ” z zasadami” . No i kończy się to tak, że te kobiety ( z reguły choć nie zawsze) rzucają się w związek z kolejnym szalonym, wierząc że „on mnie zrozumie. Nie muszę się martwić, że mam tyle problemów – on ma jeszcze więcej”
    Rezultat taki, że powstają jeden po drugim coraz bardziej katastrofalne związki, a problemy się mnożą.

    Oczywiście w każdej z tych sytuacji problemy nie znikną same w cudowny sposób, trzeba podjąć wysiłek znalezienia rozwiązania, ale jak pewnie wiecie z doświadczenia, łatwiej i chętniej pomaga się komuś, gdy samemu nie ma się za dużo zmartwień. Kiedy sami jesteśmy przytłoczeni życiem i zdruzgotani problemami, wtedy naprawdę nie zostaje dużo sił na wspieranie innych.

    Pamiętam jak u nas w liceum jedna dziewczyna zaszła w ciążę przed maturą. Rodzice ją bardzo wspierali i urodziła to dziecko. Natomiast wszystkie „życzliwe” koleżanki, znawczynie życia od siedmiu boleści w wieku lat 18 prorokowały, że „z dzieckiem to żaden facet jej nie zechce”. Okazało się, że wszystko się ułożyło, skończyła nawet studia ( fakt, rodzice pomagali), poznała chłopaka, wzięli ślub wyprzedzając nawet co niektóre koleżanki z klasy i razem je wychowują. Tyle w temacie przemądrzałych co to głoszą „uwierz mi, ja znam życie”.
    Ale, tak sobie pomyślałam kiedyś, dostała od losu szansę I zdecydowała się ją wykorzystać.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s