Jeden z tysiąca moich schizów

Polega na tym, że dzielę wspomnienia równo na cztery części. Wiosna, lato, jesień i standard – zima. Cała zabawa polega na tym, że cofam się myślami, równo rok wstecz. Punkty zapalne to daty, miejsca lub wydarzenia. I tak żyję sobie spokojnie, a tu bach 1  listopada – retrospekcja, 11 listopada, 6 stycznia, pierwszy śnieg, lodowisko, sezon grzewczny… Nie chcę wracać do wspomnień sprzed roku! Dobrze mi w teraźniejszości! Zeszły rok… porządnie nakopał mi do dupy. Nie mam jednak na to wpływu.  NAJWAŻNIEJSZE, że obecnie kumuluję genialnie piękne wspomnienia. Jesteś szczęśliwa! Jestem zakochana. 

Lubię sobie jednak jak każda kobieta popłakać. Nie mam pojęcia dlaczego. Hormony szaleją, albo jakieś inne demony. Potrafiłam płakać oglądając wiadomości. Teraz mam tylko YT. Dziś w historii znalazłam filmik sprzed roku. On mnie nadal porusza…

Może nie wyglądam, ale jaram się teatrem i sztuką. Teatrem zainteresowałam się rok temu i popłynęłam. Wstyd się przyznać, ale dopiero od tego czasu, chodzę do teatru łyknąć kultury. Jak większość społeczeństwa, uważałam, że teatr to nuda, że śmierdzi tam molami a kurz z archaicznych sukien, bije po oczach. Boże… jakie to było płytkie i głupie. Teatr idzie z duchem czasu. Sztuki są genialne, porywają publiczność, wychodzi się ze spektaku jak na speedzie. Byłam ostatnio na Świętoszku. Jak przedstawiono tę postać jako Ojca R. to .. uuu szacun dla reżysera i gratuluję odwagi. Łezka się kręci jak widzę randki w teatrze. Pięknie ubrana młoda panna i elegancki chłopaczek. To już dobrze rokuje. Próbowałam nakręcić znajomych na teatr, ale ludzie są oporni. To starsze. 

Wracając do wspomnień, filmiku, płaczu i sztuki. Marina A. To jest schizolka. To jest kobieta! Jej performance mnie paraliżują, nokaut techniczny. Jeden z bardziej znanych : Siedzi sobie na krześle, siadają ludzie, zero rozmowy, tylko patrzymy, bez emocji. Ja pierd. sama chciałam to kiedyś odegrać na studiach, ale nie wyszło. No i Marina odgrywa to przedstawienie. I nagle, wchodzi Ulay. Kochali się kiedyś. Mało powiedziane kochali. Mieli plany. Miało być pięknie, miało nie wiać w oczy i ociekać szczęściem, miało być sto lat.. sto lat, ale nie wyszło. Dawno się nie widzieli. Dziś są już delikatnie mówiąc starzy.Ona nie wie, że on przyjdzie. Nie można okazać emocji. Odgrywamy performance. A chuj… I płaczę. Jak debil. Jak na psie, który jeździł koleją, jak na Hachiko i Janku Muzykancie.

Reklamy

3 thoughts on “Jeden z tysiąca moich schizów

  1. Zabawne, ja też się zawsze zastanawiam co się działo rok temu o tej porze i jak ja się przez ten rok zmieniłam…
    To prawda że kobiety lubią płakać pozornie bez powodu. Mówię pozornie bo powód zawsze jakiś jest. Nazwijmy to ujściem nagromadzonych emocji. Ktoś powiedział – łzy pomagają nam przejść przez trudne chwile
    .
    A filmik też widziałam kiedyś – niesamowity. Całe szczęście że nie potrafimy się tak w 100% kontrolować.
    Mowa ciała zawsze zdradza nasze prawdziwe emocje.
    Ale że ta Marina po tylu latach…
    Miałam też kiedyś przyjaciółkę Marinę i naszła mnie teraz fala wspomnień…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s