Nagrobki z Chin

Są pewne wybory, które wrzuca się do worka z napisem – przypadki. Przypadkowe wybory to jednakże nadal wybory. Chociaż, nikt chyba świadomie nie dąży by jego przyszłość wiązała się z funkcjonowaniem jako jednostka na taśmie produkcyjnej wyrobów masarniczych.

Ja,  w zastępstwie, na miesiąc, przyszłam do branży kamieniarskiej i zostałam tam 7 lat.  Jako, że nie miałam styczności z umarłymi, ich duszami a zaledwie potomkami – współczuwano mi przeogromnie, zatem, starałam się unikać rozmowy o mojej karierze zawodowej. Poza tym mianowałam się dla świata szerszego – agentem nieruchomości.

Praca w kamieniarstwie to praca sezonowa. Od marca do października z płatną zimą ale bez urlopu latem, bez możliwości chorowania… 8 godzin siedzenia w biurze o wymiarach trzy na dwa i czekanie.. W pierwszym miesiącu bolał mnie tyłek od siedzenia, oczy od patrzenia w ścianę i głowa od wymyślania sobie zajęć. Zaczynałam od spacerowania po pokaźnym placu, po integrację z okolicznymi przedsiębiorcami branż przeróżnych, oraz organizację wyścigów – najczęściej ślimaków. Nagrobki to koszt niemały, zatem to nie chleb – codziennie się nie sprzedaje. Potrafił nikt nie zajrzeć do mnie przez tydzień, a więc w takim przypadku musiałam zorganizować sobie zajęcia mordujące mój czas. I znalazłam. Kupiłam komputer i oglądałam po cztery filmy dziennie. Czym film był trudniejszy i wymagał bolesnej analizy intelektualnej tym lepiej. Ponieważ mogłam wówczas zająć drugą część czasu na spory forumowe na filmwebie. Książek się tam naczytałam i pracę licencjacką tam napisałam. 7 lat, 8 godzin dziennie samiutka w swoim wyimaginowanym świecie… wśród tysiąca krzyży i reliktów kultu. Zapewne odbiły piętno 🙂 Zresztą do dzisiaj uwielbiam spacerować po cmentarzu a przejeżdżając przez Strzegom czuję euforię i ekscytację.

Dlaczego o tym teraz wspominam? W obecnej pracy spotykam ludzi, którzy biorą kredyty, likwidują lokaty w celu kupna granitowego „M1”. Ludzie są przygotowani na poważne wydatki – bo to przecież granit.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że jego wymarzony, jedyny w swoim rodzaju projekt jest produkowany daleko, daleko stąd – w Chinach. I jak teraz słyszę, że ktoś wydaje 12000 na nagrobek z granitu orion z wykończeniem warkocz to jednak mi smutno. A to czemu? A to temu – on nie jest wart takich pieniędzy. Z całą stanowczością nie można powiedzieć, że nagrobki z Chin są bublami. Bo nie są! Tamtejsi producenci mają taki sprzęt, technologię i maszyny, o których się nawet nie śniło naszym kamieniarzom. W tym wszystkim chodzi o naszych biznesmenów. Pracowałam w dużej firmie, którą stać było na zakup pokaźnej kolekcji i transport kontenerowy. Płatność dolarowa na początku roku a później czekanie na spływ aż do lata. Duże firmy kupują dużo i na prawdę tanio, ale dochodzą do tego jeszcze oszczędności na grubości i to jest chyba najgorsze.

  • Minimum to 5 cm. I niektórzy klienci coś usłyszeli, coś patrzą, coś mierzą, ale nie wiedzą o co właściwie chodzi. Każdy element tej konstrukcji powinien mieć co najmniej 5 cm. Nie tylko tablica i płyta wierzchnia, ale i boczki i podstawa. Zdarzało się, że boczki miały po 3 cm… tylko czekać…
  • Błysk – to co błyszczy i świeci – kusi. A niekoniecznie. Dobre granity bywają matowe a owy błysk może być spowodowany żywicą i lakierem, którym pokrywa się płyty w celu zamaskowania uszczerbków i pęknięć.
  • Przebarwienia – nie ma granitów idealnych toż to kamień. Jednak należy unikać przebarwień w kolorze zielonym a zwłaszcza złotym. Kolor ten wskazuje na obecność metalu czyli zwykłej rdzy.
  • Kamyczki w granicie – wizualnie ładnie to wygląda, ale pod wpływem mrozu i deszczu się zwyczajnie wypłuczą i pozostaną dziurki.
  • Wstawki z innego granitu na płycie wierzchniej z dedykacją – to tylko dowód na to, że płyta pękła, miała przebarwienia lub sztychy i trzeba było to zamaskować.Najcenniejsze są całe płyty. Czym więcej elementów łączonych na nakrywie tym więcej było kombinowania.
  • Sprzedawca właściciel – wciśnie Ci wszystko. To jego biznes. Musi opłacić rachunki, wycieczkę na Majorkę i kupić nowe auto. Najlepiej zatem kupować u pracowników.
  • Granit jest ciężki – mega potężnie ciążki. Jeśli masz element ciężki a nie urywa ci rąk i tyłka to możesz podejrzewać, że to konglomerat.Wiele osób posiada w domu „granitowe” parapety 🙂
  • Nie należy podejmować decyzji od razu. Każdy kamieniarz chce sprzedać to, za co już zapłacił, a więc czym klient więcej kręci nosem, tym szybciej można liczyć na rabat i to potężny.
  • Legary na których stoi nagrobek jest ok, ale nic nie zastąpi zbrojonej ramy betonowej.
  • Polimerobetonowe dodatki… Nie! Kruszą się i wcale nie są odporne na mrozy.
  • Krzyż w kolorze złotym to niekoniecznie mosiądz a metal w kolorze złotej farby a złotol to farba to piaskowania literek. Można zamówić litery z opiłkami złota, ale po co?!
  • Za który granit dałabym sobie obciąć rękę? za żaden! Każdy dosłownie każdy może posiadać wadę. Jeśli miałabym któryś wybrać to paradoksalnie – jasny najtańszy granit (chiński) brąz królewski. Najmniej wadliwy. Pospolity. Dobry w utrzymaniu. Jeśli chodzi o kolor to stawiam na czerwoną vangę. Granity czarne są bardzo modne ale koszmarne w  utrzymaniu czystości i co ciekawe – potrafią się przebarwiać pod wpływem słońca. 
  • Gdzie kupować? najlepiej w jakiejś małej firmie, gdzie kamieniarz robi wszystko sam od początku do końca łącznie z cięciem płyt na grubości. 
  • Kwestia najważniejsza to ekipa montująca. Możesz kupić piękny, solidny i niezawodny granit ze Szwecji. Wymyślić swój własny projekt, ale to tylko połowa sukcesu. Najważniejsi są ludzie – ekipa budowlana. W mojej karierze poznałam pokaźne grono tych przesympatycznych panów. Moja firma miała 15 oddziałów. Sprzedawała w sezonie sztuki dochodzące do tysiąca i ani jednego trzeźwego montera. O czym należy jednak pamiętać? – należy być od początku do końca montażu. Nikt nie lubi kontroli i patrzenia na ręce ale to Twoja kasa. Dobre relacje z monterami przyniosą wymierne korzyści. Bądź. Pytaj. Sprawdzaj. Reklamuj. I czytaj umowę.

Po 7 latach funkcjonowania w tym biznesie, nie wydałabym na pomnik nawet złotówki. Alternatyw jest mało, ale jednak są. W całej tej branży  najlepsza jest presja społeczna, bo ludzie powiedzą?! 

 Ja, chciałabym zwykłą płytkę z danymi w stylu amerykańskim,  lub kawałek polnego kamienia z mosiężnymi literami. To wystarczy, ale co ludzie powiedzą…

W tej pracy na prawdę rzadko, zdarzyły mi się osoby kupujące – płaczące, przeżywające , czy jakkolwiek to nazwać – wczuwające się. Szokujący  było dla mnie fakt, że dla większości to tylko smutny obowiązek ale i spory wydatek…

Reklamy

11 thoughts on “Nagrobki z Chin

  1. No ja planuję kremację … 😉 Nie w sensie, że już planuję , tylko, że miejsca nie będę zajmować i kłopotu z nagrobkiem robić 😉 Może ktoś się zlituje i „mnie” wypali w jakiejś fajce 😉 Fajny wpis! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ja zapamiętam, że brońciepaniebuk nie trzy centymetry, że można się targować, że nie kupować u właściciela i pilnować montażu. Halo, możliwe, że kiedyś będę ci bardzo wdzięczna, jak zazieję fachowową wiedzą w nietypowej sytuacji.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Ciekawy artykuł, zmuszający do refleksji. W RPA nikt w zasadzie nie robi nagrobków, albo robią bardzo proste, betonowe, szybko rozwalające się. Cmentarze wyglądają strasznie, jak z horroru jakiegoś, ponuro, afrykańskie takie, jakby respekt dla umarłych stanowił tylko filozoficzną ideę. Polskie cmentarze są bardzo zadbane.

    Nie potrzeba nagrobków, aby o cmentarz zadbać – to fakt – ale dbałość zaczyna się od myślenia od wyglądu grobowca po, powiedzmy, dziesięciu latach. Przyzwoita płytka z danymi na krzyżu wystarczy, ale aby utrzymać cmentarz w czystości potrzeba i pewnej kultury.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s