Z lewa do prawa w kierunku centrum. 

Z własnej i nieprzymuszonej woli byłam w Kościele na mszy! I to na mszy z fajerwerkami. Był arcybiskup w czapce Mikołaja z moich dziecięcych wspomnień – typu Dziadek Mróz, który zawsze dawał dzieciom prezenty na zorganizowanych balach dziecięcych i któremu siadało się na kolanach do pamiątkowego zdjęcia… sentymentalnie, ale nie o tym…

O niedzieli palmowej.

I rodziny katyńskie i smoleńskie i Prezydent Miasta i przemarsz służb mundurowych się odbył i sztandarów i trębacze grali i poćwiczyłam mój alt w doborowym towarzystwie. Byłam podekscytowana, ale i czujna. Czekałam na jakąś agitacje, przekaz podprogowy, cokolwiek – do czego mogłabym się przyczepić. Nic. Nic takiego się nie wydarzyło. Przestałam spinać tyłek. Kupiłam palmę u dobrego człowieka (zakładam, że był dobry, bo zrobił ją sam – mężczyzna, około 50-tki) i bawiłam się dobrze. Jak na meczu Lechii i Cracovii – tylko cieplej, zdecydowanie. Zdałam sobie sprawę, że chyba nie takie emocje powinny towarzyszyć w Przybytku Wiary…, ale w sumie, czemu nie?

Idąc za ciosem zmian…

Jestem, (wraz z tysiącami innych ludzi) szczęśliwą posiadaczką karty mulisport no limit. A za rogiem mojej kamienicy, mieści się całkiem fajna i oblegana siłownia z bajerami. Nie bez strachu i lęku – bo „z” i to pokaźnymi obawami. Coś wręcz na kształt obrony magisterskiej czy egzaminu na prawo jazdy – udałam się. Zwykły. Naukowo przebadany strach przed nieznanym. Nigdy nie uczestniczyłam w żadnych ekscesach sportowych. Raz w życiu byłam na Zubie i na tym koniec. Bałam się dosłownie wszystkiego – że nie znajdę drogi do szatni, że będę miała niewłaściwy strój, że nie będę umiała włączyć maszyny, że się spocę jak szczur, że zrobię coś źle lub, że nie zrobię czegoś wcale…

Zabawne.

Magdaleno! Nie jesteś gwiazdą tego teatru.

W molochu ćwiczących, spoconych, zmęczonych i zajaranych życiem ludzi – jesteś przyjemnie niewidzialna. Zwykła, utajona obserwacja pomaga uniknąć błędów. Ostatni pomiar mojej tkanki tłuszczowej wynosił 25% zatem nie przychodzę na siłownię wyciskać siódmych potów a rekreacyjnie – na rowerku pojeździć, telewizje pooglądać, muzyki posłuchać, na ludzi popatrzeć, w saunie poleżeć. Ku mojemu zdziwieniu – na siłowni jest spora masa zabawek typowo relaksacyjnych, które obowiązkowo będą zażywać.

Tak jakoś. Jestem szczęśliwa.

Czasem, słyszę w głowie słowa, jak to niby lubię te chore klimaty, przeszkody, patologie i komplikacje, że się znudzę…

Ni chujutki!

 

Reklamy

7 thoughts on “Z lewa do prawa w kierunku centrum. 

  1. Dawno mi się nie wyświetlałaś, i zastanowiło mnie dlaczego. Zajrzałem do Cię, a tu taka zmiana… Takie to wszystko dojrzałe, stonowane, odpowiedzialne, zaangażowane. Nie myśl tylko, że to kpiny – szczera prawda.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s